Chciałbym w dniu dzisiejszym zwrócić uwagę Drogich Czytelników na dwa wielkie problemy prawne, które w Polsce występują i mimo iż mają miejsce – wszystko nadal działa, funkcjonuje, dzieci się rodzą a wiśnie kwitną.

 

Pierwszy problem wynika z faktu, że odkąd Rzymianie wprowadzili kategoryczną formułę ignorantia iuris nocet minęło już ponad 2000 lat. Prawo w Polsce jest dziesiątki razy bardziej skomplikowane niż prawo w I.R. Dlatego też, nikt normalny nie jest w stanie znać prawa które obowiązuje w Polsce. W efekcie system ten zmusza nas do łamania prawa, wynikającego nie ze złej woli, ale z jego nieznajomości. Rozwiązanie: nie przejmować się prawem, tylko własnym rozsądkiem, jak przystało na homo sapiens.

Problem drugi: konsytuacja – najważniejszy akt prawny w Polsce. Jest tam zapis (artykuł 68, punkt 2): „Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa” (śmieję się do siebie, kiedy to ponownie czytam…).

Niezależnie od sytuacji materialnej – czyli nie ważne czy posiadasz 0zł, czy milion złotych masz prawdo do leczenia ze środków publicznych. Skąd więc obawa tysięcy ludzi, że jeśli nie będą posiadać jakiegokolwiek tytułu do ubezpieczenia w ZUS, nie zostaną obsłużeni przez państwową służbę zdrowia?